Samotna matka

Tak jestem jedną nich. Matką samotną. Dzieci mają tatę ale wirtualnie albo na zdjęciach. Starsza mówi, że jej tata na rybach... cóż zawsze był na rybach. Zawsze był, ale go nie było. Młodsza? nie pamięta. Bo co może pamiętać 5 miesięczne dziecko, kiedy po raz ostatni widziało tatę???



Nie czuję się matką samotną. Nie czuję aby to było złe. Daje radę. Bez niego. Bez ojca dzieci. Nie wyszło. Trudno. Już nie wyjdzie. Jestem bogata. Bogata o doświadczenie. Nie jestem już naiwna. Nie jestem już łatwowierna.


Kiedy po raz n-ty miałam przeprowadzać się do mamy powiedziałam dość! 
Kiedy po raz n-ty on miał nas w dupie powiedziałam dość. 
Kiedy po raz n-ty nie miałam na leki dla dzieci powiedziałam dość. 
Kiedy po raz kolejny on nie poszedł do pracy, z kolejną "wymówką" powiedziałam dość. 
Kiedy po raz n-ty nie zajął się dziećmi powiedziałam dość. 
Postanowiłam ułożyć życie od nowa! Zacząć żyć, czerpać  z niego jak najwięcej. Przestać się bać. Iść do przodu. Mieć w dupie przeszłość. Żyć teraźniejszością. Żyć do przyszłości. 

POCZĄTKI BYWAJĄ TRUDNE

Pozew o alimenty. Tyle trudu. Nerwów. Borykania się z myślami. Ale jestem osoba dorosłą, jestem odpowiedzialna. Robię to dla dzieci, dla moich istot, dla nich istnieję i dla nich postawiłam pierwszy krok. Tak nauczyłam się chodzić. Bo z nim byłam kaleką. Nic nie mogącą i nie umiejącą kaleką. 
Oczywiście ON  przeprasza, postanawia poprawę, a ja mam go rozgrzeszyć???! o nie! Głupia nie jestem. Kiedyś owszem. Ale nie ten czas, nie te życie. Już więcej "przepraszam" nie zniosę. Już nie będzie "kotku zacznijmy od nowa, zmienię sie ". Nie . Powiedziałam dość.
Tylko co dalej? Jak żyć? Jakoś sobie poradzę nie wystarczy? Wystarczyło. Bez niego mi lepiej. Będzie jeszcze lepiej, owszem w to nie wątpię. Jednak dzieci mają co jeść, mają w co się ubrać i gdzie wyjść . Na leki mam. Nie martwię się już co będzie jutro bo jestem zorganizowana. tego potrzeba. 
Alimenty? Pozew wysłany. Czekam. Na pieniądze od Niego też. Choć myślę,że szybciej w totka wygram.



Matka samotna, matka zorganizowana, matka walcząca i przede wszystkim samodzielna. Ta, która uniesie wszystko. Ta , która nie męczy się w związku "dla dzieci", dla pełnej rodziny. Czy dzieci chcą widzieć płaczącą matkę? Smutną? Nie. 

Biorę się w garść, unoszę kiecę i lecę. Mam czas na pisanie, sranie, gotowanie i na dzieci! 

Czasem mam upadki. Czasem mam doła. Ale chyba każdy go ma , prawda??? 
Mam też wzloty. Cieszę się życiem. Cieszę się z każdego uśmiechu dzieci. Cieszę się z każdej chwili z nimi.
Ale też nie ma to tamto cieszę się z każdej chwili bez nich. Jestem też kobietą, o której dawno w prehistorii zapomniano. Czasem podmaluję oko i lecę na ploty do przyjaciółki. Czasem mam ochotę gdzieś wyjść i oderwać się od tej mojej pięknej rzeczywistości i popłynąć w nieznane:) Czasem matka staje się kobietą.



6 komentarzy:

  1. Dobrze powiedziane. Brawo dla Ciebie, że odważyłaś się na ten krok. Życzę Ci powodzenia i wytrwałości w tym co robisz i jak sobie dajesz radę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś śilna.. choć czasem wydaje Ci że jest zupełnie odwrotnie to wied, że masz w sobie dużo siły... Twoje dzieci dzięki Tobie są i będą w życiu szczęśliwe bo mają mamę,która walczy, która chce lepszego jutra... Brawo kochana.. Tak trzymaj :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo ! Świetnie to napisałaś !
    Wyśle link do posta koleżance która nie potrafi (tak tylko twierdzi) niech zobaczy że się da !
    http://kolorowe-usta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) cieszę się, że jest jakiś przekaz w tym co pisze. Wiem , że jest wiele takich kobiet jak ja. Niektóre z Nas nie potrafią się zbuntowac światu, nie potraffią powiedzieć "dośc!", nie potrafią bo się boją.... mam nadzieję,że będzie ich coraz mniej. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Masz siłę, bo jesteś Matką. Masz też coś więcej- dzieci i nigdy nie zostaniesz sama i choć nieraz będzie ciężko (bo będzie i na to trzeba się nastawić) to za kilka lat szybko zapomnisz o gorszych dniach a u Twojego boku zawsze będą One z serduszkami pełnymi miłości. A na miano ojca trzeba sobie zapracować, czasem lepiej że dzieje się tak a nie inaczej. Jak będzie Ci czasem źle możesz do mnie zawsze pisać na priv, choć wierzę że na pewno masz grono przyjaciół, którzy Cię wesprą, trzymaj się, wiem o czym piszesz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Agato!
    Czuję Twoją siłę i wiarę w to, że możesz jeszcze więcej. Początki bywają zawsze trudne, ale pokazałaś sobie i bliskim, ze nie ma rzeczy niemożliwych!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Blogująca mama dwójki , Blogger